Napady paniki. Stany lękowe. Omamy. Kilkanaście zmian nastroju w ciągu 5 minut. Od "chcę żyć!!" do "idę się zabić". Mocna fobia społeczna. Bicie się, chlastanie. Niewiedza, kim się jest. Kurwa, na kilka dni mi minęło... Wczoraj wszystko wróciło. Dostałam ataku paniki na ulicy, zamknęłam się w toalecie w pierwszym lepszym sklepie i waliłam głową w ścianę. Chciałam się zabić. Potem wyleciałam na ulicę, chciałam wbiec pod pierwszy lepszy samochód. Wracałam do domu targana przez rodziców za szmaty. Tak cholernie nie chciałam żyć... Nadal nie chcę. Kurwa, nie może tak dalej być... Wsadzą mnie do wariatkowa. Na szczęście skierowanie się wczoraj przeterminowało. Ale... Ja się boję. Dlaczego nie umiem być kurwa normalna!? Muszę się opanować. Muszę. Nie mogę nic odwalać. Dam radę.
Bilans:
Trochę jajecznicy - 50 kcal
Przykro mi to czytać :(
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że znajdziesz w sobie siłę by zabić własne demony.
Trzymaj się maleńka :( :*
Idź na to leczenie. Sama sobie z tym nie dasz rady, a nie uważam, że chcesz żyć w taki sposób. Nikt nie chce czuć się wariatem i nie potrafić normalnie funkcjonować. Idż za nim będzie jeszcze gorzej. To, że teraz masz beznadziejnie nie znaczy, że za 10 lat też tak będzie. Może być znacznie lepiej, może być super, jeśli o to zadbasz. Osobiście na miejscu twoich rodziców zajęłabym się tobą, bo tak nie może być, że nagle dostajesz ataków paniki i chcesz się rzucać pod samochód...
OdpowiedzUsuńKurcze. Jakbym czytała siebie... :c
OdpowiedzUsuńZ tego co widzę masz dłuższą przerwę. Nie odchodz od nas proszę...
Usuńmogłabym z Tobą popisać na gdzieś np. na insta? ^^ moja nazwa: aleks.anonim
OdpowiedzUsuń