Napady paniki. Stany lękowe. Omamy. Kilkanaście zmian nastroju w ciągu 5 minut. Od "chcę żyć!!" do "idę się zabić". Mocna fobia społeczna. Bicie się, chlastanie. Niewiedza, kim się jest. Kurwa, na kilka dni mi minęło... Wczoraj wszystko wróciło. Dostałam ataku paniki na ulicy, zamknęłam się w toalecie w pierwszym lepszym sklepie i waliłam głową w ścianę. Chciałam się zabić. Potem wyleciałam na ulicę, chciałam wbiec pod pierwszy lepszy samochód. Wracałam do domu targana przez rodziców za szmaty. Tak cholernie nie chciałam żyć... Nadal nie chcę. Kurwa, nie może tak dalej być... Wsadzą mnie do wariatkowa. Na szczęście skierowanie się wczoraj przeterminowało. Ale... Ja się boję. Dlaczego nie umiem być kurwa normalna!? Muszę się opanować. Muszę. Nie mogę nic odwalać. Dam radę.
Bilans:
Trochę jajecznicy - 50 kcal
i'm not hungry human
dziennik motylka
czwartek, 8 grudnia 2016
środa, 7 grudnia 2016
Głodówka~
Padam. Idę spać.
Wczorajszy bilans:
Jabłko 80 kcal
Trochę płatków z mlekiem ~70 kcal
Gryz kanapki - 10 kcal
Razem: 160 kcal
Dzisiaj:
Głodówka
Zrobiłam babeczki. Swoje ulubione. Ale nie tknę ich ^^ z resztą zaraz ich nie będzie. Jedzą aż im się uszy trzęsą c;
Ta cudowna pustka w brzuchu... I 56 na wadze. Wiem, sama woda...
Trzymajcie kciuki.
poniedziałek, 5 grudnia 2016
Leniwie~
Cóż... pierwszy dzień już dobiega końca.
Zostałam w domu, zapowiada się, że drugi tydzień z rzędu będę tak gnić w mieszkaniu. Nie najlepiej się czuję. W psychicznym sensie. Ba, mam skierowanie do szpitala psychiatrycznego. Ha, ha, ha. Spokojnie, nie dam się zamknąć. Po moim trupie.
Przez cały dzień kusiły mnie donuty. Tatuś kupił, i one się tak na mnie słodko patrzą. Ale jak leżą od rana, tak leżą nadal. Nie mam zamiaru ich tknąć - próbuję je komuś z domowników wepchać, ale nikt nie chce. Ehh... może ktoś ulegnie. Ale nie będę to ja!
Z samego rana zadowoliłam się jajecznicą, która okazała się tak zajebiście syta... uczucie najedzenia trzymało mnie aż do 15. Zdziwiłam się, bo niby jedno jajko... ale hey, nie narzekam! ^^
Ogółem taki leniwy dzień. Głównie czytałam książkę. Skończyłam ją, jest cholernie dobra. Kto lubi thrillery/kryminały polecam "Kolekcjonera skór". Ja tylko w takich się lubuję, więc jak macie coś do polecenia, to pisać!
Prawie bym zapomniała... dzisiaj rano się zważyłam. Waga pokazała 58.2 kg. Początkowa waga - 58.2 kg. Nie tak źle. Ha, sarkazm.
Bilans:
2x Actiplus (takie coś podobne do Actimela) - 154 kcal
Jajecznica z jednego jajka (+ łyżka oleju) - 170 kcal
Sushi - 550 kcal
Razem - 874 kcal.
Ogółem to zamierzam na razie nie wykraczać poza 900 kcal.
Dziękuję za wszystkie komentarze c:
Zostałam w domu, zapowiada się, że drugi tydzień z rzędu będę tak gnić w mieszkaniu. Nie najlepiej się czuję. W psychicznym sensie. Ba, mam skierowanie do szpitala psychiatrycznego. Ha, ha, ha. Spokojnie, nie dam się zamknąć. Po moim trupie.
Przez cały dzień kusiły mnie donuty. Tatuś kupił, i one się tak na mnie słodko patrzą. Ale jak leżą od rana, tak leżą nadal. Nie mam zamiaru ich tknąć - próbuję je komuś z domowników wepchać, ale nikt nie chce. Ehh... może ktoś ulegnie. Ale nie będę to ja!
Z samego rana zadowoliłam się jajecznicą, która okazała się tak zajebiście syta... uczucie najedzenia trzymało mnie aż do 15. Zdziwiłam się, bo niby jedno jajko... ale hey, nie narzekam! ^^
Ogółem taki leniwy dzień. Głównie czytałam książkę. Skończyłam ją, jest cholernie dobra. Kto lubi thrillery/kryminały polecam "Kolekcjonera skór". Ja tylko w takich się lubuję, więc jak macie coś do polecenia, to pisać!
Prawie bym zapomniała... dzisiaj rano się zważyłam. Waga pokazała 58.2 kg. Początkowa waga - 58.2 kg. Nie tak źle. Ha, sarkazm.
Bilans:
2x Actiplus (takie coś podobne do Actimela) - 154 kcal
Jajecznica z jednego jajka (+ łyżka oleju) - 170 kcal
Sushi - 550 kcal
Razem - 874 kcal.
Ogółem to zamierzam na razie nie wykraczać poza 900 kcal.
Dziękuję za wszystkie komentarze c:
niedziela, 4 grudnia 2016
Początek~
Nie wiem... od czego tutaj zacząć?
Jestem Nezu-senpai. Lat 14. Nie pierwszy raz wchodzę w pro-anę, jednak pierwszy raz chcę do tego podejść na poważnie. Poprzednie próby kończyły się napadami co 2 dni. Zakładam bloga, żeby się mocno pilnować. Ważę ok. 58 kg przy wzroście 165. Moja docelowa waga to 48 kg. Całe 10 kilo przede mną... Jestem cholernie zdesperowana, nienawidzę swojego ciała. Widzę sam tłuszcz.
Mam zamiar zacząć od jutra. W dniu dzisiejszym jadłam trochę mniej, żeby się tak.. przygotować?
Postaram się pisać codziennie, ale różnie może być.
Liczę na wasze wsparcie Motylki!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

